header newses

Lifestyle

Franciszek Blachnicki: lider, reformator, tarnogórzanin

Previous Next

Dzisiaj mija dokładnie sto lat od dnia narodzin Franciszka Blachnickiego. Wiele osób kojarzy tę postać, ale nie każdy wie, że założyciel Ruchu Światło-Życie przez znaczącą część swojego życia mieszkał właśnie w Tarnowskich Górach.

Blachnicki w TG

Członkowie Ruchu Światło-Życie, zwanego także Oazą świętują dziś setną rocznicę urodzin swojego założyciela. Chociaż zmarł on w 1987 roku, jego dzieło wciąż się rozwija, a oazy znaleźć można nie tylko w całej Polsce, ale nawet na innych kontynentach. O Franciszku Blachnickim napisano już bardzo wiele książek, nakręcono także filmy np. "Prorok nie umiera". Niewiele jedna mówi się o tak znaczącym okresie jego życia, jakim była jego młodość. Zanim nasz dzisiejszy bohater założył Ruchu Światło-Życie, zanim stał się istnym utrapieniem komunistów, zanim wstąpił do seminarium, żył codziennością dziecka, nastolatka, młodego człowieka. Chociaż już wtedy zdradzał zadatki na dobrego lidera i niezłomnego idealistę...

Franciszek urodził się kilka dni po Plebiscycie Górnośląskim, 24 marca 1921 roku. Już w pierwszych miesiącach życia okazało się, że ma niesamowite szczęście (on sam mówił oczywiście o Bożej Opatrzności). Podczas III powstania śląskiego walki przebiegały bardzo blisko domu Blachnickich. Pewnego dnia kilkumiesięczny Franciszek oraz jego rodzeństwo zostali pod opieką pomocy domowej. Sytuacja stała się bardzo niebezpieczna, więc wszystkich domowników ewakuowano. Podczas związanego z tym zamieszania zapomniano o najmłodszym bracie. Nieobecność chłopca zauważono dopiero po pewnym czasie. Na szczęście jeden z żołnierzy zaryzykował akcję ratunkową i ocalił dziecko. Jak miało się później okazać, to bynajmniej nie ostatnia sytuacja, kiedy Franciszek otarł się o śmierć.

Epizod tarnogórski rozpoczął się w 1929 roku. Blachniccy przenieśli się do naszego miasta z powodu pracy ojca rodziny. Józef Blachnicki był lekarzem w miejscowym szpitalu górniczym Spółki Brackiej. Co ciekawe matka Franciszka pochodziła z naszego powiatu, a dokładniej z Radzionkowa. Osoby, które chciałyby odwiedzić miejsca związane z Franciszkiem, powinny udać się także do kościoła pod wezwaniem św. Apostołów Piotra i Pawła w Tarnowskich Górach, gdzie często pojawiali się Blachniccy. Co o rodzinie sądzili ich znajomi? Jak wglądało jej życie towarzyskie?

- Sąsiedzi mówili o nim i o jego rodzinie jako o bardzo dobrych i bogobojnych ludziach, z którymi utrzymywali zawsze dobre, sąsiedzkie kontakty. Fakt ten potwierdził proboszcz parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Tarnowskich Górach, ks. M. Lewek, pisząc w opinii do seminarium dla Blachnickiego, że jego rodzice są religijni - czytamy w książce "Prorok Żywego Kościoła" autorstwa bp. Adama Włodarczyka. 

Ze wspomnień i listów wynika, że członkowie rodziny mieli ze sobą naprawdę dobre relacje. Franciszek pozytywnie mówił zarówno o swoich rodzicach, jak i rodzeństwie, którego miał całkiem sporo. 

Absolwent Staszica 

Powiedzmy sobie także o edukacji młodego Blachnickiego. W Tarnowskich Górach uczęszczał do trzech szkół: najpierw do Publicznej Szkoły Powszechnej im. Jana Sobieskiego, następnie do Szkoły Ćwiczeń przy Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim im. Karlona Miarki. Później rozpoczął naukę w Państwowym Gimnazjum Męskim im. Księcia Jana Opolskiego, czyli w dzisiejszym II LO im. Staszica. Dzisiaj wśród wiszących na ścianach szkoły fotografiach znanych absolwentów znajdziemy także zdjęcie Blachnickiego. Jakim był uczniem? Zdobywał dobre stopnie, chociaż zdarzało mu się otrzymywać także gorsze wyniki. Po latach stwierdził, że traktował szkołę jako życiową konieczność, której trzeba było się poddać, żeby zaliczyć program. Jak typowy maturzysta, rok przed zdaniem egzaminem dojrzałości potraktował naukę bardziej poważnie. W rezultacie maturę zdał z wyróżnieniem. 

W poszukiwaniu prawdy 

Szkoła, szkołą, ale przecież każdy nastolatek dużo czasu poświęca przecież na spotkania z rówieśnikami. Franciszek wspominany jest jako chłopak bardzo energiczny, pełen pomysłów i inicjatyw, zdradzający zadatki na dobrego przywódcę grupy. Co ciekawe, on sam postrzegał siebie wręcz odwrotnie. Przyznawał się do nieśmiałości oraz wyznawał, że kontakty z innymi ludźmi bywały dla niego wyzwaniem. Dużo zapewne zmieniło harcerstwo. Jak sam przyznawał, miało ono znaczący wpływ na jego młodość, ale także stanowiło cenną inspirację. Podobieństwa do metod harcerskich dostrzegamy w wielu aspektach programu Ruchu Światło-Życie takich jak: stawianie sobie wysokich wymagań, bezinteresowna służba, czy abstynencja. 

"Czasy tarnogórskie" to także okres intensywnego poszukiwania własnej ścieżki życia. Nie wszyscy wiedzą, że przyszły założyciel Oazy już w wieku 16 lat określał się jako osoba niewierząca, szanował natomiast wartości chrześcijańskie. Franciszek bardzo się angażował w rozwój intelektualny. Nie przewidywał jeszcze, że zaledwie za kilka lat przeżyje sytuację, która zmieni jego pojmowanie wiary o 180 stopni.

Ciąg dalszy nastąpił...

Młody Blachnicki planował przenieść się do Poznania i studiować ekonomię polityczną. Marzył o pracy w dyplomacji. Zamierzenia te pokrzyżowała jednak II wojna światowa. Wraz z nią kończy się etap związany z Tarnowskimi Górami, a zaczyna nowa, zupełnie inna historia. Zainteresowanych Czytelników zachęcamy do zapoznania się z nią nie tylko dlatego, że opowiada o jednym z najsłynniejszych mieszkańców naszego miasta, ale także - ponieważ mogłaby stać się gotowym scenariuszem filmu akcji. Jak Blachnicki uniknął wydanego przez hitlerowców wyroku śmierci? Jak realizować inwestycje nie mając na nie środków finansowych? Co to takiego KWC? I dlaczego komuniści ścigali Franciszka listem gończym? To tylko niektóre wątki jego niesamowitej historii. 

Można powiedzieć, że atmosfera domu rodzinnego, szczególnie w okresie dzieciństwa i młodości Blachnickiego, wywarła pozytywny wpływ na kształtowanie się jego osobowości, natomiast relacje, które zaistniały między nim a jego rodzeństwem, umocniły się podczas dramatycznych przeżyć, związanych z czasem II wojny światowej i trwały aż do końca życia - podaje bp Adam Włodarczyk. 

fot. INMK

Search